Kto nie oglądał kultowego filmu „Easy rider”, ten nie rozumie pragnienia wolności, jakie daje jazda na motocyklu. Dla niektórych może się to wydawać dziwaczne, że poważny człowiek w garniturze i krawacie, o dobrej pozycji zawodowej i jeżdżący luksusowym autem znajduje przyjemność w ekstremalnej jeździe motocyklem. Przecież samochód jest znacznie wygodniejszy: nie pada deszcz na głowę, wiatr nie wieje w twarz ani piasek w oczy, jest klimatyzacja, radio, automatyczna skrzynia biegów, GPS… Jednak faktem jest, że nawet najbardziej luksusowy samochód nie zapewni takich emocji, jakie może dać jazda motocyklem. Dzięki temu nawet zagorzały „korporata” wciśnięty na co dzień w biały kołnierzyk znowu poczuje się jak młodzieniec, który żwawo podąża za wewnętrznym wołaniem buntowniczego ducha. Wówczas nie liczy się deszcz, wiatr i niewygody, wiatr we włosach jest jak pieszczota i ryk silnika brzmi w uszach niczym najpiękniejsza muzyka. Wtedy liczy się tylko wolność na dwóch kołach i szeroka droga aż po horyzont.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *